grafomania
at ownlog '06
Link 28.02.2005 :: 01:35 Komentuj (7)
Kiedyś mi odbiło, lat temu x, i postanowiłem sobie nakręcić film. Wszyscy teraz kręcą, taka moda od lat już wielu- kiedyś kino amatorskie, dzisiaj niezależne . Napisałem scenariusz, w którym bohater ma zwidy itede. Jednym ze zwidów miała być striptiserka, którą mój bohater miał widzieć w oknach vis a vis jego kamienicy. Owa striptizerka miała tańczyć erotycznie, rzucać stanikiem i włosami i takie tam. Zabrałem się za poszukiwania tancerki. Był oczywiście drobny problem bo aktorki ze szkoły teatralnej tańczyć umieją ale są brzydkie a panny w knajpach chętne na sex i film są ładne ale tańczyć nie umieją. Z kolegą, który był moim asystentem przy tym króciutkim filmie wymyśliliśmy , że tancerkę znajdziemy w burdelu. Obeszliśmy burdele oficjalne a tam bieda z nedzą, ruskie kurwy, przepocone reczniki i podłogi spryskane lizolem. Termin zdjęć się zbliżał a ja byłem w dupie - nie miałem tancerki. Coś mnie piknęło w czasie powrotu z knajpy nocą do domu, podszedłem do postoju taksówek , pierwszego lepszego taksiarza z wąsami wypatrzyłem ( tacy są najbardziej etyczni ;P - taksiarze z wąsami) i zasuwam mu tekst - panie - potrzebna mi tancerka, żebym ją sobie na video nagrał... Ten do mnie: taką masz pan jazdeczkę, pokamerować se pan chcesz? Ja na to : no. Dał mi wizytówkę z adresem. Mówi: bądź pan jutro tu i tu i pokazuje napisany numer mieszkania i domu. Na następny dzień żegluję pod wskazany adres. Mieszkanie w bloku jakich miliony. Skrzynka na listy , klamka normalna, numerek przybity na drzwiach, tabliczka z nazwiskiem też. Wchodzę do środka, meble, firanki, czajnik gwiżdże. Ale to nie mieszkanie, to burdel. Mój taksiarz też już jest. Król. To burdel z malolatami, mało która wyglądała na pełnoletnią. Witam się z nim, pytam gdzie ta dziewczyna, którą mi polecał, że jest świetną tancerką i da się nagrać. ( skamerować znaczy) . Mówi: chwila, zaraz powinna przyjść ze szkoły. Od jej koleżanek dostałem kawę , poczekałem 10 minut, może 15, dzwoni dzwonek. Wchodzi. Dżinsy, podkoszulek, dżinsowa kurteczka, adidaski, plecak szkolny. Burza rudawych włosów. Podchodzi, wita się ze mną, szef mnie przedstawia jako jej kienta. Ona prosi bym poczekał. Znika na parę minut w toalecie, wraca w spódniczce, makijażu i podkolanówkach, imydż jak z japońskiej mangi...Przechodzimy do pokoju, mowię spokojnie o co mi chodzi. Zgadza się na występ w filmie, zatańczy, zdejmie stanik i majtki. Tylko, żeby w telewizji to nie było, mówi, rodzice by nie chcieli , dodaje. Nie ma problemu, zapewniam ją, to tylko etiuda, takie tam wariactwo, w telewizji nie będzie. Zadowolona, odprężona, już mamy wychodzić, o odkryciach geograficznych coś masz?- pyta - tak krótko, bo ja nie moge tych wszystkich cieśnin i kontynentów zapamiętać, tych statków, tych plemion niewolniczych, kolonii i upraw. To nie mój konik ale gdyby mi się zdarzyło takie pytanie to chciałabym wiedzieć... Matura? - pytam. Tak, mówi, dzwoń za tydzień. No, dzwonię. Matka jej odbiera chyba. Akurat pielgrzymka papieża była wtedy, telewizor tak ryczał w słuchawce , że ledwo dosłyszałem, że Madzi nie ma, później wróci, no to dzwonię później. Pijemy po kilku dniach razem piwo, przecież twoi starzy religijni, zagaduję, bolałoby ich gdyby wiedzieli... E tam, religijni, siorbie piwo. Zasrana katolicka moralność. Kto do kościoła nie chodzi ten smark i Żyd , mówią... Obiad w niedzielę to obgadywanie całej rodziny i znajomych kto i jak niepoprawnie żyje i dlaczego. A mnie by zabili... To jedyna moja tajemnica, że to robię... I niech tak zostanie... Dalej siorbie piwo. To nie są moi rodzice, dodaje... Moi wyjechali. Rozbita rodzina, wiesz, uśmiecha się smutno... To siostra mojej matki... Jak sobie wuj popije to powtarza , że na pokutę mnie wzięli... Za swoje grzechy... Żeby dobry uczynek zrobić bo w życiu trzeba , kurwa, dobrze żyć i kochać Boga...



pisz do grafomana mail