grafomania
at ownlog '06
Link 24.09.2007 :: 06:20 Komentuj (6)

_____________________________

- Ty będziesz pił kiedyś - powiedziała , - pił i o mnie myślał - dodała z uśmiechem. 


- Skąd wiesz? - 


- Wróżka mi powiedziała. Że już teraz się bronisz. Ale po czterdziestce przestaniesz i się rozpijesz. A my mamy się nigdy nie rozstać - dodała.


Ani nie będzie pił ani z nią nie zostanie, pomyślał. Wszystko ma swój koniec, prędzej czy później. Przykrości, radość, uniesienia, emocje, życie.A ten związek już dobiega końca. On tylko robi wszystko by ostatnie chwile były spokojne. Przejechali dwa tysiące kilometrów, są w pięknym mieście, takim , w którym można umrzeć spokojnym lub uwierzyć, że życie jest beztroskie i piękne, a morze jest zawsze ciepłe choć teraz zaszło już słońce i kłębią się chmury. Zadrżała.


- Obejmiesz mnie? - zapytała.


- Tak. Chodź. - powiedział i wyciągnął rękę by się przysunęła. Położyła mu głowę na ramieniu.


- Pójdziemy zaraz do domu? Chłodno się zrobiło.


- Tak. 


- Pokochasz się ze mną?


- Tak.


- Wiesz...Bo kochaliśmy się tyle razy, że jeszcze tych kilka razy jest bez znaczenia, prawda?


- W sumie. Skoro tak mówisz...


- I po co to wszystko było? 


Nie wiedział. Najchętniej pozbyłby się tego pragnienia, które zmusza ludzi by lgnęli do siebie. Nie znosił obserwować jak uczucie staje się coraz bardzej odarte z nieprzewidywalności, tajemnicy, staje się raczej uciążliwym obowiązkiem a potem przechodzi w obojętność. 


- Chodź do domu, zmarzniesz - powiedział z lekką domieszką czułości.


- Dobrze - kiwnęła głową.


- Boso?


- Tak, chodź. 


Na palcach przez podziemne przejście pod torami, daleko od kałuży moczu. Wstrzymać oddech na chwile i patrzeć pod nogi, przez chwilę tylko. Kilka kroków po schodach i pod stopami bruk, ciepły jeszcze po słonecznym i gorącym dniu. 


- Benzyna podrożała.


- I?


- Nic. Tak mówię. Będziemy milczeć?


- Tak. Lepiej tak. I jak będziemy się kochać to też nic do mnie nie mów. Bo zepsujesz.


Wszystkie kamienice mają w oknach białe firanki. 


- Nie chcę wracać do naszego domu. Nie chcę tam żyć.


A w co drugim oknie koty. Otwarte drzwi do małych barów. Dziadki piją wino i grają w karty.


- A gdzie chcesz żyć?

- Nie wiem ale nie tam.


- Tu? - spytał.


- Nie wiem.


- To gdzie?


- Gdzieś.


Pomyślał, że tu mógłby się zestarzeć. I że jemu to obojętne. Byle dalej od niej. Jeszcze tylko kilka dni. Kilka razy się pokochają. Żeby te ostatnie dni były spokojne, dorosłe, pogodzone, i tak mają wspólne łóżko. 


- Ale gdzie?


Biały kościół. Biegają dzieci. Kilka samochodów. Gromadka kuzynów, ciotek, znajomych, rzucają płatki kwiatów na wychodzącą właśnie młodą parę. Dziewczyna się śmieje, pan młody osłania głowę, płatek kwiatowy we włosach, to niemęskie.


- Może tam, za morzem. Tak, chcę żyć za jakimś morzem.


To nic nowego, pomyślał. Zawsze chciała być kimś innym niż jest, żyć w innym miejscu niż żyje. Przypomniał sobie jak stary jego kolega, Dominik , mówił mu: - ty lubisz takie niezdecydowane laski, uzależniasz je od siebie a potem sycisz się ich poddaniem, ich męką gdy powoli, na raty, je zostawiasz.


_______________________________________________________________cdn__________________________






pisz do grafomana mail